RYBA – mój uwielbiony temat :)

 Ach te zwierzaki i inne gady tudzież ryby – dla chcącego nie ma nic trudnego. Szczególnie zrobienie tortu RYBY . Ta ze zdjęcia to troche skrzyżowanie karpia z amurem – coż :) mamy zatem nowy gatunek :) Ale do rzeczy – jak w ogóle zrobić taki tort? Od czego zacząć ? Już odpowiadam.

Zaczynamy, najlepiej od początku – czyli upieczenia ciasta – ja do tortów rzeźbiony zawsze wybieram wdzięczny materiał chocolate brownie – mocno czekoladowe ciasto – w przypadku ryby można zaryzykowac zwyczajny lekki biszkopt ponieważ kształ nie jest zbyt wymyślny więc powinno się trzymać. Nie mniej jednak ja wybrałam ten rodzaj ciasta i przełożyłam go masą czekoladową na bazie śmietany – dobrze ustabilizuję śmietanę rozpuszczona gorzka czekolada.

Tak przygotowany tort pozostawiamy na noc w lodówce i dopiero na drugi dzień zaczynamy rzeźbić. Jak ktoś jest początkujący proponuję zrobić szablon, po przyłożeniu do tortu można się w ten sposób wspomóc. Dla bardziej zaawansowanych sugarcrafter’ów proponuję od razu przystapić do rzeźbienia upragnionego kształtu.

Jeśli ten etap mamy za sobą, należy tort oblec lekko zabarwioną masą – stosunkowo grubo rozwałkowaną. I tu najważniejszy trik – na tym etapie nakładamy na packę do wygładzania siatkę – (mówiąc siatkę mam na myśli siateczki, które bardzo często są na opakowaniach koszyczków z kiwi brzoskwiń lub innych owoców dostępnych w supermarketach lub jeśli ktoś woli, można wykorzystać nieużywaną siateczkę myjkę tylko należy ją lekko rozparcelować )

OK jeśli już wiemy co to siateczka, to nakładamy ją na packę – w ten sposób odciskając packą siateczkę zrobimy piękny wzór łusek – niezbędny do stworzenia wizualnie podobnej do siebie ryby :)

OK – teraz zabieramy się za wykorzystanie gumpaste – czyli ustabilizowanej masy – można do tego użyć jakiegoś stabilizatora – ja używam tylose – niedostępny niestety w Polsce ale tutaj można dostać CMC, myślę, że nie bardzo odbiegające od mojego ideału, którym wg mnie jest właśnie tylose.

Mając masę przygotowujemy płetwy i inne odstające elementy, odpowiednimi dłutkami odznaczamy, gdzie ma nasza ryba mieć głowę i zabawa trwa dalej otwieramy jej pyszczek i formujemy sprytnie, żeby jak najbardziej przypominał żywą rybkę. Można przed obleczeniem dodać odpowiednio więcej masy cukrowej w okolicy pyszczka, żeby łatwiej było po obleczeniu ten pyszczek otworzyć – lub jak ktoś woli uformować go przed oblekaniem z masy cukrowej i wtedy tylko dopieścić po obłożeniu masą cukrową.

OK, umówmy się, że ten etap mamy już za sobą – teraz zabawa nabiera kolorów – dosłownie – do gry wchodzi aerograf – uważam go za niezbędną rzecz przy tworzeniu ryby. Gdy wszystkie elementy są na miejscu zaczynamy powoli cieniować naszą rybkę. I tu już niech ponosi Was fantazja i twórczość. W myśl zasady, że twórczość nie znosi pośpiechu, lepiej jest poświęcić temu etapowi więcej czasu gdyż efekty zbyt intensywnego wycieniowania ryby są raczej nieodwracalne – powoli powoli aż zaczenie przypominać to co się nam wymyśliło.

Gdy barwnik wyschnie na powierzchni ryby można jej dodać ostatni „touch” – ostatni etap:  można ją wypudrować perłowym barwnikiem albo popryskać tym samym ale w formie barwnika do aerografu lub są jeszcze dostepne na rynku w aerozolu – każdy chwyt jest dozwolony. Na koniec można jeszcze zaszaleć i dodać oku błysku poprzez nałożenie na niego specjalnego żelu tzw. piping gel.

Mając taką rybkę można zabłysnąć :) miłej zabawy – jak zawsze :)

Comments off